XaiJu
Misshelove
Misshelove

patreon


Happy New Year ExReprise!

Sylwester. Ourell i Eva szli w kierunku placu, otoczeni przez setki ludzi, którzy z niecierpliwością czekali na odliczanie do nowego roku. Powietrze było rześkie i zimne, ale Eva prawie tego nie zauważyła, ponieważ była otulona ciepłem uścisku Ourella.

Wokół nich miasto Oslo żyło światłami, muzyką i śmiechem. Od migoczących świateł zdobiących budynki po wesołe rozmowy rodzin i przyjaciół, atmosfera była naładowana oczekiwaniem na nowy rok. Eva nie mogła powstrzymać się od uśmiechu, gdy rozglądała się dookoła, pochłonięta zaraźliwą energią tłumu.

-Ostrożnie - powiedział łagodnie Ourell, gdy Eva potknęła się lekko na bruku, a jej drobna sylwetka przechyliła się w jego stronę. Miała długą suknię, która trochę jej przeszkadzała stawiać kolejne kroki w grubym śniegu, który bardziej przypominał soloną kaszę mieszaną z błotem.

-Ups! - zachichotała - Dzięki, mój prywatny superbohaterze - Jej rude włosy lśniły jak żar w świetle ulicznych latarni, a piegowaty nos marszczył się z rozbawienia.

-Zawsze cię uratuję - odpowiedział Ourell, a jego głos był głęboki i ciepły. Szybkim, ale ostrożnym ruchem, pasującym do jego muskularnej postury, podniósł Evę w ramiona, wywołując czułe przewrócenie jej złocistych oczu.

-Nie trzeba, Ourell, postaw mnie! Ludzie się gapią - zaprotestowała bez przekonania Eva, choć nie mogła ukryć wdzięcznego uśmiechu na ustach.

-Niech się gapią - odpowiedział z mrugnięciem, przechodząc przez tłum z Evą wtuloną w jego szeroką klatkę piersiową. -Nie codziennie mam okazję nosić swoją narzeczoną!

-Popisujesz się- - drażniła się zalotnie, ale śmiech tańczący w jej głosie zdradzał jej radość. Kiedy dotarli do wyraźniejszego miejsca z doskonałym widokiem na wkrótce wystrzelone fajerwerki, delikatnie ją postawił na ziemi.

-Pamiętacie, że ja ciągle jestem z Wami? Eh. Po co ja się wysilam? Dobra! Idealne wyczucie czasu... - zażartował David, otwierając butelkę szampana z rozmachem, który mógł wykonać tylko ktoś z jego sportową sprawnością. Korek odleciał, dołączając do musujących uroczystości tej nocy.

-Jeszcze 3 minuty! - ktoś krzyknął, a z tłumu rozległy się zbiorowe okrzyki.

-Eva pochyliła się do Ourella, czując solidne ciepło jego uścisku, gdy każde z nich wzięło kieliszek szampana od Davida. Chłód wieczoru nie mógł się równać z gorącem, które panowało między nimi. Był uosobieniem siły, ale jego dobroć przyćmiewała nawet jego imponujący tatuaż z różami i kolcami.

-Dziesięć... Dziewięć... Osiem...- Rozpoczęło się odliczanie, a tłum połączył się w jeden, żywiołowy głos. Duża dłoń Ourella znalazła dłoń Evy, ich palce splotły się. Gdy opiekuńczy uścisk Ourella otulił Evę, nie mogła nie czuć się bezpieczna, ceniona i uwielbiana, rozkoszując się siłą i czułością swojego narzeczonego. Ludzie obserwowali niebo w oczekiwaniu na fajerwerki, lecz ona wpatrywała się w twarz ukochanego mężczyzny.

-Trzy... Dwa... Jeden... Szczęśliwego Nowego Roku! - Gdy zegar wybił północ, niebo rozbłysło kaskadą kolorów, malując niebiosa strugami światła. Ourell odwrócił się do Evy, obejmując jej twarz dłońmi i pocałował ją - pocałunek pełen obietnic i smaku słodkich początków. Wtuliła się w niego, a ich ciała zbliżyły się do siebie w namiętnym uścisku. Ciepło ich ciał mieszało się z chłodnym nocnym powietrzem i śniegiem, który wirował wokół nich.

Gdy odsunęli się od siebie, ich oddechy zamieniały się w białe obłoczki, a Eva nie mogła powstrzymać się od uśmiechu na widok pełnego uwielbienia spojrzenia Ourella. Przeszli razem tak wiele - pokonując przeszkody i rosnąc w siłę z każdym wyzwaniem. A teraz, gdy stanęli u progu nowego roku, wiedziała, że ich miłość jest nierozerwalna.

-Kocham cię - wyszeptał Ourell w jej usta, a jego głos był przepełniony emocjami, gdy następnie kładł małe całusy na jej twarzy, jakby każdy skrawek jej buzi zasługiwał na małe uwielbienie.

-J-ja też cię kocham... - odpowiedziała drżącym głosem Eva, a jej serce przepełniło szczęście. Jej oczy zapełniły się łzami. Ourell wytarł palcem jej policzek, bo dostrzegł ściekającą lśniącą krople i natychmiast się zmartwił.

-Wszystko dobrze, kochanie?

Eva niepewnie, ale rozprostowała palce u stóp i balansując na palcach uniosła się, żeby móc zbliżyć swoje usta do jego ucha. On automatycznie schylił się, by jej to ułatwić. Nastawił ucho, a ona ściszonym tonem podzieliła się zmieniającą życie wiadomością:

-Jestem w ciąży... - słowa łaskotały jego ucho z podekscytowania i zdumienia.

Ourell zamarł, a jego serce niemal przestało bić. Chwile mijały w ciszy, gdy chłonął słowa wypowiedziane przez ukochaną, próbując ogarnąć umysłem niesamowitą wiadomość. Eva była w ciąży.

-P-poważnie? - zdołał zapytać, a jego głos ledwo przekraczał drżący szept.

Eva skinęła głową, a jej oczy zalśniły łzami.

-Tak, w święta miałam płodne - powtórzyła z promiennym uśmiechem. - Dziś rano robiłam test, wyszedł pozytywny.

Ourell nie mógł powstrzymać śmiechu, przyciągając ją do siebie i uniósł w górę jakby była najwspanialszym skarbem na świecie.

-Nie mogę w to uwierzyć! - krzyknął czując się przytłoczony szczęściem.

Ourell zrobił kilka piruetów zanim postawił Evę na ziemię, opierając dłonie na jej talii i patrząc jej głęboko w oczy.

-Nawet nie potrafię wyrazić, jak bardzo jestem teraz szczęśliwy! - powiedział szczerze i bardzo głośno. Teraz to on nie mógł oderwać wzroku od Evy.

-Wiem. Czuję to samo... - odpowiedziała cicho Eva.

-Masz pojęcie, ile to dla mnie znaczy? - Ourell zapytał szczerze. -Możliwość założenia rodziny po tylu latach samotności... Założenia rodziny z tobą, to wszystko, o co mógłbym prosić świat.

Eva ponownie poczuła łzy w oczach, gdy spojrzała na czułą minę Ourella. Wiedziała, że jego słowa płynęły prosto z jego serca i w tym momencie poczuła się bardziej kochana niż kiedykolwiek wcześniej.

Stali tam jeszcze przez kilka chwil, chłonąc magię chwili, zanim odwrócili się, by dołączyć do swoich przyjaciół.

Comments

Ooo boozie 🥺🥺❤️

Estera Monroe

I znów się popłakałam 😭

Jennifer M

🥹♥️

Jennifer M


More Creators